W sobotę 17 września o 6:45 spod naszego Sanktuarium  jak co roku wyruszyła piesza pielgrzymka do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Radomyślu nad Sanem. Pogoda w tym roku dopisała, ale nie obyło się bez małych niespodzianek. Posłuszeństwa odmówił sprzęt nagłośnieniowy. Nie stanowiło to jednak większej przeszkody dla dzielnej grupki pielgrzymów, którzy zaopatrzeni w dobre humory i chęć pielgrzymowania, uparcie i ze śpiewem na ustach dążyli do celu, by zanieść do Matki Bożej Bolesnej swe codzienne sprawy. 

 

Link do galerii ze zdjęciami z Pielgrzymki

KURIA DIECEZJALNA SANDOMIERSKA

Umiłowani w Chrystusie Panu,

Kończące się lato było dla wielu z was czasem wakacji i wypoczynku, dla innych okresem ciężkiej pracy. W letni kalendarz wpisały się również rekolekcje oazowe, zorganizowane wyjazdy grup parafialnych i pielgrzymka do cudownej ikony Czarnej Madonny na Jasnej Górze. Niezwykłym wydarzeniem był w tym roku Światowy Dzień Młodzieży w Madrycie. Wziąłem w nim udział razem grupą młodych naszej diecezji, którym towarzyszyli duszpasterze i katecheci. Spotkania z Ojcem św. Benedyktem XVI, katechezy, jakie dane było mi przeprowadzić oraz radość ze wspólnego przeżywania wiary w naszego Pana Jezusa Chrystusa i przynależności do Kościoła, uważam za wielki dar Boży i chcę podzielić się nim ze wszystkimi.

Na wypełnionym niezliczoną rzeszą młodych lotnisku "Cuatro Vientos", papież Benedykt XVI zachęcił do odważnego wyznawania swojej wiary. „Nie zatrzymujcie Chrystusa dla was samych! Przekazujcie drugim radość waszej wiary. Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga " -wołał Ojciec św.

Przypominam to przesłanie na początku roku szkolnego i chociaż skierowane zostało ono do młodych, dotyczy wszystkich wierzących. Nie wstydźcie się waszej wiary. Bądźcie dumni z tego, że jesteście katolikami. Wiara nie gasi inteligencji lecz jak naucza Benedykt XVI „jest jej przyjaciółką", wiara nie wyklucza rozumu ale kroczy obok niego, stanowi inny sposób poznania, pozwalając dotrzeć do Prawdy nieuchwytnej dla nauki.

Drodzy uczniowie, życzę wam gorliwego zdobywania wiedzy, a jednocześnie odwagi do przemieniania samych siebie pod życzliwą opieką waszych rodziców, duszpasterzy i nauczycieli. Życzę pracownikom szkolnictwa wielu radości ze służenia młodemu pokoleniu swoją wiedzą i przykładem życia. Niech nikomu z was nie zabraknie wytrwałości w realizacji tego szczytnego powołania.

We wspomnianej już homilii na madryckim lotnisku, Ojciec św. Benedykt XVI powiedział, że „pójście za Jezusem w wierze oznacza kroczenie z Nim w komunii Kościoła. Za Jezusem nie można pójść samemu. Temu, kto ulega pokusie, by pójść na własną rękę lub żyć wiarą według dominującej w społeczeństwie mentalności indywidualistycznej, grozi to, że nigdy nie spotka Jezusa Chrystusa, lub że skończy, idąc za fałszywym Jego obrazem".

     Wsłuchując się w słowa Ojca św. chcę gorąco zaprosić wszystkich młodych naszej diecezji na spotkanie jakie odbędzie się w Tarnobrzegu w dniach 16-18 września. Razem z młodzieżą zapraszam serdecznie duszpasterzy i nauczycieli. Niech stanie się ono okazją do lepszego uświadomienia sobie, że tworzymy jeden święty i powszechny Kościół. Niech pozwoli doświadczyć rzeczywistości wspólnoty, bo razem zawsze jest łatwiej i w domu, i w szkole, i w dorosłym życiu. Razem jest również łatwiej postępować zgodnie z nauką Chrystusa i być jego świadkami.

Tarnobrzeskie spotkanie wpisuje się zarazem w ogłoszony przez Episkopat Polski -Tydzień Wychowania.

Młodzi Przyjaciele, niech nie zabraknie Was w Tarnobrzegu. Napełnijcie świątynie tego miasta modlitwą, pieśnią i radością, umacniając w ten sposób swoją wiarę i dając świadectwo, że Chrystus jest Panem waszego życia.

Apeluję do Księży Proboszczów Diecezji Sandomierskiej, aby przez zachętę, udzielenie odpowiedniej pomocy i zapewnienie opieki, umożliwili swoim młodym parafianom uczestnictwo w tarnobrzeskim spotkaniu.

Was wszystkich umiłowani w Chrystusie, proszę o modlitwę za młodych i o wspieranie ich swoją pomocą.

Wypraszając u Boga przez orędownictwo Najświętszej Maryi Panny, liczne i dobre owoce nowego roku szkolnego oraz tarnobrzeskiego spotkania młodych, z serca błogosławię w Imię + Ojca i + Syna i + Ducha Świętego.

+ Krzysztof Nitkiewicz Biskup Sandomierski

Sandomierz, l września 2011 r.

Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,
Twoja jest sława, chwała i cześć,
i wszelkie błogosławieństwo.

      Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją
      i żaden człowiek
      nie jest godny wymówić Twego Imienia.

Pochwalony bądź Panie mój, że wszystkimi Twoimi stworzeniami,
szczególnie z panem bratem SŁOŃCEM,
przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz.

      I ono jest piękne
      i świecące wielkim blaskiem:
      Twoim, Najwyższy, jest wyobrażeniem.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata KSIĘŻYC i GWIAZDY,
ukształtowałeś je na niebie
jasne i cenne, i piękne.

      Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata WIATR
      i przez POWIETRZE, i CHMURY, i POGODĘ, i każdy CZAS,
      przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę WODĘ,
która jest bardzo pożyteczna
i pokorna, i cenna, i czysta.

      Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata OGIEŃ,
      którym rozświetlasz noc:
      a jest on piękny i radosny, i krzepki, i mocny.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą matkę ZIEMIĘ,
która nas żywi i chowa,
i wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami.

     Chwalcie i błogosławcie mojego Pana,
     i dziękujcie Mu, i służcie
     z wielką pokorą.

„Serce w nas pałało, kiedy rozmawiał z nami i Pisma nam wyjaśniały… wrócili rozradowani.”

Łk 24, 32n

Te słowa z Ewangelii Łukasza zapewne powtarzają wszyscy ci, co wrócili z Rzymu po beatyfikacji Jana Pawła II. Ojczyzna nasza przeżywa dni radości i chwały! Gaude Mater Polonia! Melodia tego starożytnego hymnu zda się rozbrzmiewać w tych dniach w tysiącach polskich serc, wypełniać dom Ojczyzny.

Nic to, że było zmęczenie, że trzeba było więcej niż dwie doby spędzić w autokarze, że nie było wygodnych miejsc i utrudnione dojście. Ponad milion ludzi z całego świata przybyło na tę podniosłą uroczystość. Msza św. beatyfikacyjna rozpoczęła się 1 maja o godzinie dziesiątej. Już od wczesnych godzin wieczornych dnia poprzedniego ulica prowadząca na plac Św. Piotra, czyli Via Cocilliazione wypełniła się pielgrzymami. W niezliczonej rzeszy pielgrzymów można było spotkać przedstawicieli wszystkich kontynentów, co jest żywym dowodem na to, że kult Jana-Pawła jest obecny na całym świecie. Najwięcej było Włochów i Polaków. Biało-czerwone flagi powiewały dumnie na wietrze.

Jak przez lata pontyfikatu rzesze wiernych przychodziły, by modlić się z Janem-Pawłem i za Niego, tak teraz przybyły, aby modlić się o Jego wstawiennictwo. Większość pielgrzymów przybyłych do Rzymu czekała całą noc, by wejść na plac św. Piotra, który został otwarty tuż po godzinie 5.30. Zresztą i tak nie wszyscy weszli, wielu musiało pozostać poza. Dzięki telebimom mieli jednak łączność z ołtarzem. Była też możliwość przejścia obok trumny z ciałem Błogosławionego, która była wystawiona w bazylice, z czego również skorzystaliśmy. Prawie pięć tysięcy wolontariuszy pomagało w organizacji ceremonii beatyfikacyjnej. Wróciliśmy rozradowani…

A teraz nieco historii – jak się to wszystko zaczęło?

Bo przecież nie wszyscy pamiętają. Był dzień 16 października 1978 r. Dzieci, które się wtedy urodziły, są już dzisiaj dorosłymi ludźmi i liczą sobie 33 lata. Mówi się o nich i o młodszych – pokolenie Jana Pawła II.

To był czas PRL-u. Był wtedy mur berliński, żelazna kurtyna dzieliła Europę. Były telefony na korbkę, była bieda, wszystko szare i propaganda, że u nas najlepiej. Religia była tylko przy kościele, a wszystko miało być bezbożne.

Aż tu nagle, w bezbożnym Polskim Radiu, w godzinach nabożeństwa różańcowego słychać komunikat, że z kominka nad Kaplicą Sykstyńską poleciał biały dym. Habemus Papam! Mamy Papieża! A jest nim kardynał Karol Wojtyła z Krakowa. Niemożliwe! W radiu zawsze kłamali…

Możliwe! Zobaczyliśmy go w telewizji. Tak, to ten z Krakowa! Mówił do nas po polsku. Dzieci nie uwierzą, co się wtedy działo. Ludzie poszaleli. Śpiewali, tańczyli, płakali, modlili się w kościele, w autobusach, w pociągach. Tylko niektórzy byli przerażeni – co teraz będzie?

Siostra Magdalena wyśpiewała piosenkę „List do Papieża”

Bo trzeba, żebyś wiedział na swoim Watykanie, że u nas już niejeden zawiesił krzyż na ścianie.

Świat się pytał: Gdzie to jest ta Polska? Czy to to samo, co Moskwa? Tyle o nas wiedzieli. Skąd są tacy ludzie, co mają taką mądrość, serce ogromne i wielkie ręce, które chcą objąć cały świat?

A mówili prorocy, że przyjdzie czas, kiedy Polak będzie Papieżem.

Słowacki pisał:

„Pośród niesnasków Pan Bóg uderza

w ogromny dzwon.

Dla słowiańskiego oto Papieża otwarty tron…”

A oto 1 maja 2011 roku. Benedykt XVI w swojej homilii wyraźnie podkreślił, że tu czuć obecność Jana-Pawła II. To był papież nadziei. Na nowo zaprosił nas do tego, aby otworzyć drzwi Chrystusowi. Dobrze się stało, że wybrzmiały mocno słowa o tym, że nadzieję próbowano odebrać Kościołowi i oddać w domenę laickich ideologii. Papież Polak, który doświadczył totalitaryzmu marksistowskiego, wiedział, ze ideologia marksistowska nie może nieść ze sobą żadnej nadziei… Ten znakomity syn narodu polskiego – mówił Papież – pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: (To zdanie powiedział Papież po polsku) pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności.

Kaplica św. Sebastiana w bazylice św. Piotra w Watykanie stała się nowym miejscem pochówku błogosławionego Papieża Jana Pawła II. Św. Sebastian, nie chcąc wyrzec się Chrystusowej wiary, odrzucił godności i bogactwo i dokonał żywota jako męczennik.

Napisał ktoś, że Jan Paweł II poślubił krzyż. Nigdy nie zapomnę obrazu z Wielkiego Piątku, kiedy nie mogąc już bezpośrednio uczestniczyć w Drodze Krzyżowej, udał się do swojej kaplicy, objął krzyż i trzymał go w ramionach aż do końca nabożeństwa. Obejmował krzyż w taki sposób, w jaki małżonek obejmuje swoją żonę. (prof. Mario Agnes, badacz historii chrześcijaństwa).

Z perspektywy czasu wydaje się oczywiste, że Jan Paweł II był „Wielki” nie dlatego, że był Papieżem. On był „Wielki” i dlatego Papieżem został. Z perspektywy beatyfikacji tego niezwykłego człowieka, największego Polaka, Papieża przełomu tysiącleci oraz najwyższego autorytetu cywilizacji Zachodu jest oczywiste, że był on święty za życia. Karol Wojtyła jako ksiądz, biskup, kardynał, wreszcie jako Papież – całą swą dziejową misję poświęcił obronie wiary, cywilizacji i wolności, przelał krew w obronie tych najwyższych wartości! Beatyfikacja Jana Pawła II odbyła się w Rzymie dokładnie w tym samym miejscu, gdzie 13 maja 1981 roku nastąpił straszny zamach. Nie ulega wątpliwości, że gdyby Jan Paweł II nie był Polakiem, do tego zamachu by nie doszło, tak jak wcześniej nie było zamachów na innych papieży.

Nikogo nie trzeba przekonywać o miłości Papieża do swojej Ojczyzny ziemskiej. Papież szczycił się zawsze tym, że jest Polakiem. W przemówieniu w UNESCO w Paryżu 2 czerwca 1980 roku mówił: „Jestem synem Narodu, który przetrzymał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę.”

Jan Paweł II uczył nas zdrowego patriotyzmu, który nie miał nic wspólnego z nacjonalizmem. Uczył nas prawdziwej miłości do Ojczyzny. Na początku drugiej pielgrzymki (16.06.1983) mówił na lotnisku w Warszawie: „Pierwszym słowem wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi. Pocałunek złożony na ziemi polskiej… to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską”.

Jakąż siłę miał Karol Wojtyła! Był niegdyś bardzo silny siłą fizyczną. Jako chłopak rąbał ciężkim młotem skały w kamieniołomach pod Krakowem. Potem już jako młody ksiądz, biskup wiosłował na spływach kajakowych, chodził z plecakiem po górach, jeździł na nartach.

Ale jego największą siłą była siła duchowa. Czerpał tę siłę charakteru ze swej wiedzy, rozumu, wiary, wielkiego patriotyzmu. To wszystko kumulowało się w Janie-Pawle II w wartości najwyższe nie tylko dla Polaków: Bóg - Honor - Ojczyzna. Tę siłę i odwagę do walki ze złem Ojciec święty przekazał nam wszystkim. Jest więc wspaniałym Patronem na nasze czasy.

Błogosławiony Janie Pawle II, módl się za nami.

Ks. Władysław Jadam.

„Wiara jest koroną godności człowieka"

                                                              kardynał Stefan Wyszyński

30 rocznica śmierci

Tym, czym dla Małopolski są Wadowice, gdzie urodził się bł. Jan Paweł II, tym dla ziemi mazowieckiej i Podlasia jest Zuzela, rodzinna miejscowość Prymasa Tysiąclecia, ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Miejsce niezwykłe, jakby łączące Wschód z Zachodem, Podlasie z Mazowszem. To tutaj właśnie 3 sierpnia 1901 r. urodził się i spędził dzieciństwo Prymas Tysiąclecia. Powie później: „Tutaj, w tej rodzinie parafialnej podwójnie się narodziłem: z ciała i krwi mej matki i z Chrystusowej Krwi w sakramencie chrztu".

Dzieje Kościoła w Polsce związane z posługą Prymasa Stefana Wyszyńskiego obejmują okres od grudnia 1953 r. do maja 1981 r. czyli 24 lat. Z wielu względów był to najtrudniejszy czas w najnowszej historii Polski. Zniszczenia wojenne. Krwawo wdrażana obca ideologia, której ostrze obracało się przeciwko religii, przede wszystkim przeciw chrześcijaństwu i Kościołowi. Naród potrzebował przywódcy, człowieka, któremu można zaufać, powierzając mu swój los. „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej. Prymas nigdy nie zdradził i nie zdradzi Kościoła, choćby miał za to zapłacić życie i własną krwi".

Po objęciu stanowiska Prymasa ks. kard. Wyszyński podjął także niełatwe zadanie budowy struktur Kościoła katolickiego na tzw. Ziemiach Odzyskanych oraz ich integracji z resztą kraju.

Millenium Chrztu Polski poprzedziła Wielka Nowenna. Prymas napisał tzw. Jasnogórskie Śluby Narodu i rozpoczęła się wędrówka kopii Jasnogórskiego Obrazu Czarnej Madonny do wszystkich parafii w Polsce.

Osobną kartę w prymasowskiej posłudze ks. kard. Wyszyńskiego stanowi czynny udział w pracach Soboru watykańskiego II.

W swoim nauczaniu Prymas Tysiąclecia starał się doceniać godność ludzka, troszczył się o ludzi pracy. Przyczyniło się to do przemian społecznych , powstania „Solidarności". Aż przyszedł ten rok ostatni - 1981. Naród wstawał z kolan duchowego zniewolenia, apatii, marazmu. Ożywcze tchnienie „Solidarności" poczęło odmieniać życie Polski na lepsze.

Najlepsze świadectwo wystawił mu sam Papież Jan Paweł II w słowach: „Nie byłoby na Stolicy Piętrowej tego papieża Polaka...gdyby nie było twojej heroicznej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła".

W herbie biskupim Prymasa Tysiąclecia widniały słowa: „Soli Deo" i „Samemu Bogu".

Proces w sprawie beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego toczy się już w Rzymie. Przysługuje mu tytuł „Sługi Bożego".

Co zawdzięczamy dziś ks. Prymasowi Wyszyńskiemu? Osobiście zawdzięczam Mu to, że jako Naród i Kościół nie straciliśmy w okresie PRL nadziei na odzyskanie wolności. 24 lat mojego kapłaństwa wypadło na czas Wielkiego Prymasa.

Ks. Władysław Jadam

Copyright © 2012. All Rights Reserved.